niedziela, 4 grudnia 2016

Recenzja XLVII: Magical Girl Raising Project (Mahou Shoujo Ikusei Keikaku)

Daleko mi do bycia wielką fanką anime. Ot, jest kilka tytułów, które mi się podobają, czasem mimo cech i klisz charakterystycznych dla anime, które doprowadzają mnie do białej gorączki (charakterystyczne ujęcia, odgłosy wydawane przez bohaterów... no, ale to temat na inną notkę). Na Magical Girl Raising Project natknęłam się przypadkiem: nie mieliśmy czego oglądać z lubym do konsumpcji pizzy, dał mi stronkę opisującą obecnie wychodzące anime i powiedział, żebym coś wybrała. Uwielbiam motyw magical girls, więc mój wybór był oczywisty, zwłaszcza, że moja miłość skupia się głównie na zachodnich animacjach, a z japońskich to na dobrą sprawę tylko Sailor Moon. Czas poszerzyć horyzonty! No to oglądam, gotowa na całą słodycz i śliczne transformacje...
A tu pierwsze sekundy pierwszego odcinka wyglądają tak:
Mamo...?!
Mimo że się kompletnie nie spodziewałam, że to anime o TAKIM tonie, nie mogę powiedzieć, że czuję się zawiedziona. Ba, to anime jest GENIALNE. Od razu wywindowało na moją toplistę ulubionych tytułów.
Fabuła: istnieje gra na smartfony, w której gracze wcielają się w magical girls. Okazuje się, że za aplikacją stoi magiczny byt, który wybiera najodpowiedniejsze osoby i proponuje im możliwość stania się prawdziwą magical girl, by niosła pomoc ludziom w potrzebie. Jedną z takich osób jest Koyuki Himekawa, pseudonim Snow White. Początkowo jest zachwycona swoim nowym życiem, niestety, szybko odkrywa brutalną prawdę stojącą za projektem i dziewczyny zmuszone są do walki o przetrwanie, a cała sytuacja nie jest tak jednoznaczna, jak się wydaje.
Czy ten opis miał mało spoilerów? Matko, mam nadzieję. Psucie odbioru czegoś tak zajebistego powinno być karalne.
Ksiądz Natanek miał rację: gry są niebezpieczne.
Ciekawe jest to, że choć akcja posuwa się naprzód dość szybko, a postaci jest sporo i nie mamy tak naprawdę czasu na długie przywiązywanie się do nich, to sceny i retrospekcje z ich udziałem mówią nam o nich naprawdę wiele. I to wystarcza, by zalać się łzami, gdy coś pójdzie nie tak. A to jest tytuł tego rodzaju, że WSZYSTKO idzie nie tak. Przy oglądaniu człowiek na zmianę ryczy i jęczy: DLACZEEEGOOO?! No i ewentualnie: DOBRZE CI TAK, SUKO! Ten serial wie, jak grać na emocjach.
Jeśli chodzi o warstwę wizualną, to nie mam żadnych zastrzeżeń. Kreska jest ładna, animacje świetne i dynamiczne (duh, jak to anime), scenerie klimatyczne i miłe dla oka. Bardzo podoba mi się różnorodność w wyglądzie dziewczyn w ich formach magical. W grze każda stworzyła swojego avatara i po transformacji właśnie tak wyglądają, nawet jeśli w prawdziwym życiu są zapijaczonymi czterdziestkami lub... chłopcami.
W sumie tego mi trochę brakuje: transformacji. No, ale śliczne, sparklące animacje w każdym odcinku pewnie zaburzałyby klimat i ton historii, więc zgaduję, że nie można mieć wszystkiego.
Gdyby całe anime było takie słodkie...
to pewnie nie byłoby tak zajebiste.
Luby stwierdził, że no, i to jest anime o magical girls, które mogę oglądać. Więc werdykt jest taki, że czy jesteś fanem czy antyfanem: OGLĄDAJ. WARTO.