czwartek, 19 listopada 2015

Recenzja XXXVI: Turbo Pug

Spokojnie – do Ferrinu kiedyś wrócę. Ale muszę sobie zrobić dłuuugą przerwę. To gówno zabiło we mnie ochotę do czytania jakichkolwiek książek (i mam wstyda i stresa, że od ładnych paru m-cy na wklejce z lubimy czytać mam ciągle te same powieści, buu), więc nie mam ochoty zbyt prędko do tego wracać.
Tymczasem... mopsy!
TURBO MOPSY
W normalnych warunkach nie jestem fanką gier z pikselową grafiką (te wszystkie potwornie nudne jRPGi robione w RPG Makerze... uuugh, jak ja ich nie cierpię), a tą grę nabyłam tylko dlatego, że kupiłam ją w ramach żartu dla kolegi, który ma mopsa, i uznałam, że skoro już jest w promocji z jednego do pół ojro, to grzech i dla siebie nie wziąć. I wiecie co? Warto było!
Turbo Pug to zajebiście prosta gierka. Jeśli zdarzyło się wam grać w Robot Unicorn Attack, to bez mojego dalszego gadania możecie już teraz sobie wyobrazić, na czym polega rozgrywka. Pies zapiernicza, a ty sterujesz nim jeno za pomocą lewego przycisku myszy, by kazać mu skoczyć. Po drodze zbierasz znajdźki: „monety” w kształcie psich łebków, które liczą się do wyniku. Trudność polega na tym, że mops popiernicza wcale raźno, a jedno zderzenie z przeszkodą lub upadek w przepaść (LUB WRZĄCĄ LAWĘ, AAA) to śmierć i zaczynanie od początku. I wiecie, jak to zajebiście wciąga?
Życie mopsa jest usłane kolcami...
Level jest jeden, za to generowany losowo, więc nici z planowania trasy. Przeszkody, jakie słodki psiak może napotkać na swojej drodze to wzgórza, skrzynki, przepaście, rzeki, doły z lawą, kolce, jeszcze więcej kolców, wirujące piły tarczowe... He. Hehehe. A wszystko to na tle urokliwych gór, lasów i z naprawdę fajną i wkręcającą się muzyczką w tle. W ramach urozmaicenia – albo raczej przeszkadzajki – zmienia się pogoda: raz świeci słonko, raz pada deszczyk, raz śnieżek, a czasem WALI PIORUNAMI. Które trafiają bogu ducha winnego mopsa. I potrafią doprowadzić do szału, jak po porażeniu traci się kontrolę nad psiakiem, który następnie wpada w kanion, a ty byłeś o krok od pobicia osobistego rekordu. Sniff. :c
Odblokowywajki! Yay!
Wraz ze zdobywaniem coraz większej ilości punktów, w grze można odblokować nowe postaci, które różnią się od siebie nie tylko wyglądem, ale też umiejętnościami. Np. nyan-mops potrafi robić podwójne skoki, a kot-astronauta (bo nie samymi psami człowiek żyje) skacze w zwolnionym tempie. 
Podsumowując: Turbo Pug to szalenie sympatyczna minigierka, która nadaje się idealnie na nudne wykłady i długie podróże w pociągu. A z innych plusów: karty kolekcjonerskie Steam, yay!